Tunezja
zrób sobie wakacje!

System polityczny w Tunezji

Republika Tunezji jest krajem o systemie, w którym dominuje jedna partia polityczna - Zgromadzenie Demokratyczno - Konstytucyjne. Konstytucja republiki Tunezji powstała w 1959 r., a modyfikowana była po raz ostatni w 1988 roku. Głową państwa jest prezydent (obecnie Zin Al-Abidin Ben Ali), wybierany w powszechnych wyborach na pięcioletnią kadencję. Parlament składa się z dwóch izb. Władzę wykonawczą sprawuje rząd z premierem (obecnie Mohamed Ghannouchi) na czele, który jest powoływany przez prezydenta Republiki.

Prezydent

Tunezją od 7 listopada 1987 rządzi Zin Al-Abidin Ben Ali, który objął władzę po bezkrwawym zamachu stanu (zwołano konsylium lekarskie, które orzekło że prezydent nie jest w stanie dłużej sprawować urzędu z powodu sędziwego wieku). Wtedy urzędujący dopiero od miesiąca Ben Ali - premier nowego rządu Bourgiby przejął władzę. Ze specyfiki arabskiej prezydent pełnił swoją funkcję dożywotnio. Po przejęciu władzy Ben Ali wprowadził w 1988 zmiany w konstytucji, m.in.: zniósł dożywotnie sprawowanie urzędu prezydenta (prezydent mógł być wybierany ponownie na stanowisko tylko 2 razy, jednak kolejna zmiana konstytucji z 2002 zniosła ograniczenie reelekcji). Prezydent Ben Ali obecnie urzęduje 4 kadencję, w wyborach dotychczas otrzymywał poparcie (oficjalnie) 99,6% (1999) i 94,48% (2004). Na początku swojej kadencji Ben Ali dążył do demokratyzacji kraju, zwolnił więźniów politycznych i islamskich ekstremistów, co poskutkowało utworzeniem islamskiej partii opozycyjnej an-Nadha, która zyskiwała coraz większe poparcie w kampusach uniwersyteckich (na tle wydarzeń w Algierii). Po zamachu z 1991 w Tunisie (za którym stali islamiści), przeprowadzono serię procesów przeciwko członkom an-Nadha. Nowa ustawa o partiach politycznych (1988) uniemożliwia legalizacje partii, której działalność opierają się w swoich założeniach religijnych. Zaostrzono również rządową kontrolę instytucji wyznaniowych. Od tego czasu powrócono do polityki względem opozycji jaka stosowana była za Bourgiby, a prasa wróciła do tradycyjnej roli bezkrytycznego poplecznika rządu. Aby wypełnić dawne obietnice dotyczące utworzenia systemu wielopartyjnego, partie opozycyjne otrzymały przydział miejsc w parlamencie mimo, iż w trakcie wyborów (2004) nie udało im się uzyskać choćby jednego mandatu.